poniedziałek, 5 marca 2007

Gumi

Na weekend postanowiliśmy wyjechać z Seulu i udać się na południe do Gumi. Po 3 godzinach jazdy autobusem wysiedliśmy na dworcu, który pamięta chyba jeszcze prezydenturę generała Parka. Śmiem powiedzieć, że u mnie w Kaliszu już jest ładniejszy obiekt. Co do miasta to jest ono ponure i bez wyrazu, choć prawie tak samo wielkie jak Poznań.

Jednakże największe koreańskie koncerny takie jak LG czy Samsung wybrały tę miejscowość dla swych fabryk, które tylko dodają szarości krajobrazowi. My w każdym bądź razie pojechaliśmy spotkać się z naszą znajomą. Wspólna kolacja, potem Norea Bang, a na koniec nowopoznani Koreańczycy zaprosili nas do klubu.











Ja tam nie przepadam za takim typem rozrywek, ale pomyślałem, że warto zobaczyć jak bawią się poza stolicą i dlatego dałem się namówić. Do jednego klubu nas nie wpuszczono, bo jesteśmy obcokrajowcami. W drugim było podobnie, ale bramkarze dali się jakoś przekonać. W środku zaś jakiś zespół męczył się na scenie wykonując piosenki typu Disco Polo, Koreanki uciekały na widok obcokrajowców, a Koreańczycy chcieli z nami tańczyć. Szybko wynieśliśmy się stamtąd i udaliśmy spać.







Następnego dnia padało, więc odpuściliśmy sobie jakiekolwiek zwiedzanie (choć wątpię by było co zwiedzać) i udaliśmy się prosto na dworzec. Pierwsze wolne miejsce były dopiero na 5 po południu. Dlatego też poszliśmy szukać jakiejś kawiarni w pobliżu dworca. I tu szok. Przez ponad 40 minut nie znaleźliśmy ani jednej kawiarni, za to ulicami ciągnęły się kluby z hostessami, motele o wszystko mówiącej nazwie Romeo & Juliet czy też Amor. Na norae bangach widniały plakaty panienek w bikini, a pod nimi napis ‘Nasze panie zrobią wszystko dla naszych klientów’.



Kawę przyszło nam wypić w kawiarni mieszczącej się w piwnicy dworca autobusowego



4 komentarze:

Anonimowy pisze...

Hey, jak to jest z tymi Koreankami? zawsze tak uciekają,czy to tylko taki miejscowy folklor?:)
świetny blog, tak 3mać!:)jacek

Crube pisze...

Powiem tak, przed chwilą widziałem zdjęcie jakiegoś Europejczyka, czy też Amerykanina (mniejsza z tym), na którego kolanach siedziała Japonka. W Korei jestem już ponad pół roku i takiego widoku nie doświadczyłem.

Anonimowy pisze...

Mhmm...czy jest to, wg Ciebie, wynik jakichś głębokich uprzedzeń? jacy właściwie są Koreańczycy wobec "obcych"? jacek

노리코 pisze...

주말에 정말 잘 지냈나봐요^^
이번 주말도 어딘가 사진 찍으러 가자!!