wtorek, 10 lutego 2009

Turystycznie

Znowu przyszło mi wcielić się w rolę przewodnika po Korei. Choć to już nie pierwszy mój raz w tej roli, to zawsze na początku napotykam na jakieś problemy. Tym razem była to (po raz wtóry zresztą) pogoda. Otóż Hwangsa (황사 黃砂) – piaski znad pustyni Gobi - dotarła w tym roku wcześniej do Korei. Całe niebo przesłonięte, nad rzeką nie widać drugiego brzegu, klimat trochę jak z „Mgły” Stephena Kinga. Dla zdjęć jednak taki brak światła to coś okropnego. A na dodatek aparat w paru miejscach pokrył mi się żółtym kurzem.









1 komentarz:

Katarzyna pisze...

Dzięki za kolejną "mini wycieczkę" i oryginalne nazwy, dzięki którym Google może się lepiej wykazać.
Pozdrawiam.