wtorek, 19 maja 2009

Tokyo desu

Ostatnio trochę zaniedbałem bloga, ale musiałem wyjechać i nabrać energii. Po tytule wpisu, wiadomo na jakie miejsce padł wybór. Tym razem było trochę bardziej kameralnie, mniej zwiedzania bez pokonywania parędziesięciu czy nawet set kilometrów.
Nie zdążyłem jeszcze dobrze przejrzeć zdjęć, dlatego zamieszczam parę fotek z wyprawy.






















PS. Co do książki, to wysyłana ona jest na terenie Polski, bynajmniej nie z Korei. Koszt przesyłki to bodajże 10 PLN, ale to zależy od cennika Poczty Polskiej. Oczywiście za granicę jest drożej.

1 komentarz:

Katarzyna pisze...

Świetnie, że blog znów się wzbogacił, ale chyba potrzebny malutki komentarz:

Intrygujące są te drewniane obrazki? zawieszki? Cóż to takiego?
Czyżby też mieli "świńską grypę" i wybory miss słomianego kapelusza?

Pozdrawiam.

W Polsce mamy "kawałek" Korei, czyli możliwość spotkania z Kim Young-ha. Ciekawy pisarz.